Mleko jest dla dzieci - mówił Arnold SchwarzennegerCzy zdanie wypowiedziane przez legendę kulturystyki - Arnolda Schwarzennegera to prawda? Czy rzeczywiście mleko, które przecież jest polecane przez gwiazdy ekranu i sportu w kampaniach społecznych jest niekorzystne dla osób pragnących zbudować atletyczną, pozbawioną zbędnej tkanki tłuszczowej sylwetkę?
W coraz to szybciej rozwijającej się nauce na temat fizyki ciała nowe koncepcje są co i rusz prezentowane, by obalić poprzednie. Również dzieje się to w odżywianiu i suplementacji dla sportowców, a w tym przypadku głównie kulturystów i fitnessek, ale także amatorów, lubujących się w jędrnych, plażowych sylwetkach.
Każdemu znane są zalety niskowęglowodanowej diety przy redukcji tkanki tłuszczowej, wszyscy znają zdrowotne działanie kwasów tłuszczowych omega-3, a nawet dzieci w przedszkolu wiedzą, że warto jeść warzywa i owoce ze względu na wysoką zawartość witamin i minerałów, odpowiedzialnych za prawidłowe funkcjonowanie naszego organizmu. Jednak wciąż zdanie na temat picia mleka jest podzielone. W czasopismach lifestylowych zalecany jest shake na mleku po treningu, gdyż białko w nim zawarte jest bogate we wszystkie potrzebne do regeneracji mięśni po wysiłku aminokwasy i traktują je ja manne z nieba. Inni - jak Arnold - odrzucają picie mleka, głosząc tezy, że nie można zbudować wyrzeźbionej sylwetki, pijąc mleko i spożywając dużo nabiału.
Czym zatem jest mleko, które zrobi Cię, według haseł na billboardach, wielkim?
Przede wszystkim składa się z węglowodanów - laktozy, która jest dwucukrem, zawierającym cukry proste glukozę i galaktozę. Nic dziwnego jednak, że wiele osób zakochało się w mleko ze względu na zawartość białka i tłuszczy w przewadze nasyconych, które potencjalnie podwyższają poziom hormonów anabolicznych.
Mamy więc idealny napój, który odżywi nasze mięśnie i zapewni redukcję tkanki tłuszczowej! No cóż, nie tak szybko...
Jeśli chodzi o określenie, czy mleko powinno być uwzględniane w diecie niskowęglowodanowej w większości przypadków ludzie patrzą na zawartość makroskładników na etykiecie i o ile pijąc mleko nie dostarczamy więcej białka, węglowodanów i tłuszczy niż przewidziane w diecie, to nie spowoduje to załamania założeń diety.
Jednak nie wystarczy tylko kontrolować ilość węglowodanów, czy kalorii w planie dietetycznym, ale także patrzeć na źródło, z którego pochodzą.
Głównym problemem w diecie mlecznej jest nietolerancja laktozy. Często po wypiciu mleka można doświadczyć złego samopoczucia, wzdęć, zmęczenia i znużenia.
Ustaliliśmy już, że laktoza to główny składnik mleka. Dzieci mogą ją strawić, ale z wiekiem zanika enzym trawiący laktozę - laktaza. Jeśli w to nie wierzysz, zrób test - wypij szklankę mleka i zanotuj jak się czujesz. Dzień później zjedz kawałek sera i jogurt i zanotuj również.
Widzisz różnicę? To nie kwestia mleczarni, jak sądzą niektórzy, ale fermentacji. Proces fermentacji rozkłada laktozę, ale życzę szczęścia przy spożywaniu sfermentowanego mleka.
Poza tym prawo wymaga od mleczarni pasteryzowania mleka, który to proces polegający na poddawaniu obróbce termicznej, prowadzi do denaturyzacji białka zawartego w mleku. Nie można wprowadzać do sprzedaży surowego mleka prosto od krowy. Pasteryzacja niszczy lub amuje wzrost drobnoustrojów a sprzedaż mleka surowego jest nielegalna w większości krajów na świecie.
Przypominam sobie pewne badania, które mówiły, że mleko jest lepsze po treningu niż odżywki białkowe. Bzdura! Co innego produkcja mleka, a proces powstawania białka serwatkowego.
Trenujemy ciężko nad swoją sylwetką, ale czy warto dodawać do diety coś co spowoduje rozdęcie, zmęczenie i spustoszenie w Twoim przewodzie pokarmowym, podnosząc poziom katabolicznego i powodującego odkładanie się tłuszczu w dolnej części brzucha hormonu kortyzolu? Myślę, że nie brzmi to najlepiej i każdy sobie już odpowiedział na to pytanie.
Ja nie piję mleka już od przeszło 6 lat i naprawdę czuję wielką różnicę!